W minionych dniach na terenie poznańskiej plaży miało miejsce nietypowe zdarzenie związane z kradzieżą samochodu oraz jazdą pod wpływem alkoholu. Mężczyzna, który ukradł pojazd z warsztatu, został zatrzymany przez policję po porzuceniu auta na boisku do siatkówki plażowej. Zgromadzone dowody pozwoliły na przedstawienie mu poważnych zarzutów, a jego dalsze losy będą w gestii sądu.
Cała sytuacja rozpoczęła się w nocy z 11 na 12 marca, kiedy to policjanci zostali powiadomieni o pijanym kierowcy, który wjechał samochodem na teren plaży przy jeziorze Strzeszyńskim. Z relacji świadków wynikało, że mężczyzna najpierw sforsował ogrodzenie, a następnie utknął samochodem w piasku na boisku do siatkówki. Funkcjonariusze, którzy przybyli na miejsce, zastali jedynie porzucony pojazd i natychmiast rozpoczęli poszukiwania kierowcy.
Dzięki sprawnej organizacji oraz szybkiej analizie sytuacji, policjanci odnaleźli 25-latka wkrótce przy ul. Koszalińskiej. Mężczyzna próbował oddalić się, siedząc w taksówce, jednak został natychmiast rozpoznany i zatrzymany. Dalsze śledztwo ujawniło, że przed kradzieżą pojazdu ukradł kluczyki z warsztatu, co stawia go w jeszcze gorszym świetle. Policjanci byli w stanie odzyskać skradziony samochód, a mężczyzna został umieszczony w areszcie, gdzie przeprowadzono badanie alkomatem, ujawniające blisko 2 promile alkoholu w jego organizmie.
Aktualnie sprawa nabiera rozpędu, a mężczyzna usłyszał zarzuty kradzieży z włamaniem oraz kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości. Za te przestępstwa może grozić mu nie tylko wysoka grzywna i zakaz prowadzenia pojazdów, ale również kara do 10 lat pozbawienia wolności. Decyzja dotycząca jego dalszego losu jak na razie pozostaje w gestii sądu, który oceni wszystkie zebrane dowody i okoliczności sprawy.
Źródło: Policja Poznań
Oceń: Pijany rajd złodzieja zakończony na plaży w Poznaniu
Zobacz Także

